poniedziałek, 7 grudnia 2015

Bilingwalny dysfatyk



Nasz maluch chodzi już ponad dwa miesiące do przedszkola w Niemczech. Potrafi liczyć po niemiecku i robi to automatycznie, gdy tylko musi coś policzyć np. przy graniu w „chińczyka”. Wydaje się, że tak jak wszystkie dzieci w sposób naturalny nabywa język. Jednakże słowa niemieckie wymawia niewyraźnie, jak dużo młodsze dziecko. Gubi końcówki, nie wymawia głosek, aczkolwiek wie co mówi i jak to ma brzmieć. Wyraźnie widać, że rozróżnia oba języki.
Jeśli chodzi o mówienie po polsku, to słyszę wyraźne pogorszenie wymowy. Dziecko nie tylko opuszcza niewygodne dla niego głoski, ale nawet powrócił do zniekształcania słów. Na przykład zamiast zimne mówi „dime”. Nie chodzi jeszcze do logopedy, gdyż w Niemczech do logopedy skierowanie daje lekarz i to trochę trwa. 

Rozpatrując emocjonalne przejście z Polski na emigrację, mały jest w stanie tylko powiedzieć, że jest bardzo daleko, przyjechał z bardzo daleka, i kładzie nacisk na słowo „bardzo”. Potrafi się poskarżyć, że Jan mu powiedział, że jest głupi. Jednak trzeba przyznać, że już chętnie chodzi do przedszkola.Ze sporym zdziwieniem reaguje na wszelkie moje wypowiedzi w języku niemieckim. Jednakże po jakimś czasie przestał się uważnie przysłuchiwać, a zaczął się chętnie uczyć ze mną wierszyka.

środa, 25 listopada 2015

Dorosły z ADHD – 7 wskazówek w celu poprawy produktywności

Czy dorosła osoba z ADHD może być dobrze zorganizowana? Poniżej artykuł z Psychology Today, który może pomóc każdemu, kto ma problemy z organizacją pracy.


Możesz pokonać wyzwania, które spotykają dorosłego z ADHD

Zwiększenie produktywności nie oznacza wydłużenia godzin pracy lub pracy w szybszym tempie. Dla mnie, oznacza to wydajniejszą i efektywniejszą pracę. Poniżej podaję siedem wskazówek, których uczę moich pacjentów aby im pomóc w uzyskaniu poprawy produktywności.
1.      Stwórz własny harmonogram wcześniejszego dnia wieczorem

Wielu ludzi zaczyna dzień roboczy na spędzeniu dużej ilości czasu próbując zaplanować od czego zacząć, serfując po Internecie lub gawędząc z kolegami. Wspaniałym sposobem na zaczęcie dnia jest napisanie planu dnia poprzedniego wieczora. To nie jest twój kalendarz, ale może z niego zawierać niektóre punkty. Skup się na priorytetach i przewiduj przeszkody.

2.      Obiecaj mniej i spełnij więcej

Wielu z nas jest zbyt optymistycznych gdy chodzi o to co możemy zrealizować w ciągu dnia. Dlatego obiecujemy naszym szefom, rodzinom i sobie, że zrobimy „jeszcze jedną rzecz”. To może stworzyć wrażenie ciągłego nacisku i spowoduje, że zwiniesz żagle, kiedy nie spełnisz obietnic. Zalecane jest, aby obiecywać lub zobowiązywać się mniej, a następnie podczas pracy spełniać więcej. To powoduje, że odnosimy więcej sukcesów i poprawia produktywność.

3.      Zgromadź zadania

Odpowiadanie na telefony, sprawdzanie e-maili i serfowanie po Internecie jest olbrzymim pożeraczem czasu. Dlatego dobrze jest zgromadzić zadania w określoną porę dnia. Na przykład, możesz sprawdzać e-maile tylko raz rano i tylko raz wieczorem. To pozwoli ci skupić się na kluczowych priorytetach bez ciągłych zakłóceń.

4.      Nagradzaj siebie

Badania wykazują, że nagradzanie siebie poprawia produktywność i konsekwencję. Nie ma znaczenia jak niewielkie było zadanie. Powiedz sobie „Dobra robota” po tym jak oddzwoniłeś lub ogarnąłeś stos papierów. Przy większym projekcie lub celu możesz nagrodzić siebie spacerem po parku, wyjściem na lunch z przyjaciółmi do dobrej restauracji lub pójściem na masaż. Ważniejszym jest uznanie swojego zwycięstwa niż nagroda.

5.      Wypisz kolejne kroki

Istnieje wiele zadań lub projektów, których unikamy ponieważ wydają się nam beznadziejne lub zagmatwane. Aby to pokonać istnieje efektywny sposób polegający na wypisaniu na kartce papieru kroków, które musisz podjąć, aby wykonać dane zadanie. Jeśli nie wiesz jak wykonać poszczególne kroki, to zapisz „dowiedzieć się jak …”. Możesz też pracować z kolegą lub przyjacielem aby przedyskutować kroki jakie należy podjąć. PAMIĘTAJ: zapisz to. Nie tylko dyskutuj, ale też zapisz te wielkie pomysły. Następnie zdecyduj, jakie powinny być pierwsze kroki. Gdy zyskasz impet, zorganizuj czynności i dodaj inne punkty.

6.      Stwórz cele

Stwórz cele dla różnych okresów czasu, włączając rok, kwartał i miesiąc. Najefektywniejsze cele są szczegółowe i mają termin realizacji. Zapisując je w czasie teraźniejszym , wysyłasz do siebie informację, że masz zamiar je spełnić. Na przykład: „Osiągam sprzedaż na $500 000 do 31 grudnia.”.

7.      Rozwiń zasady postępowania

Dla zadań lub projektów, które są powtarzalne, stwórz zbiór zasad. Jeśli jest dziesięć kroków dla spełnienia jakiegoś zadania, zapisz zbiór zasad zawierający wszystkie dziesięć. To poprawi motywację do wykonania danego zadania i zapewni, że nic nie umknie twojej uwadze. To również pozwoli na szybsze ukończenie zadania.


Powodzenia! Mam nadzieję, że powyższe wskazówki będą pomocne.


Powodzenia! Mam nadzieję, że powyższe wskazówki będą pomocne. 

poniżej link do artykułu

niedziela, 30 sierpnia 2015

SZEŚCIOLATKI DO SZKOŁY



Moją największą obawą, jeśli chodzi o rozwój naszego małego emigranta było przekonanie, że w Niemczech dzieci idą do szkoły w wieku sześciu lat, co miałoby miejsce za rok. Nie jestem pewna, czy dziecko opanowałoby język niemiecki w takim czasie, ze względu na swoją dysfunkcję. Wiem, że dzieci szybko się uczą języków od innych dzieci, ale nasz malec ma jednak pewne trudności w tym zakresie. 

Stąd też moje zainteresowanie tematem a informacji zasięgnęłam u znajomych niemieckich nauczycielek. W Niemczech dzieci idą do szkoły w różnym wieku w zależności od landu. Zazwyczaj dzieci urodzone do połowy roku idą do szkoły jako sześciolatki, a te urodzone po połowie idą w następnym roku. Niektóre landy przesuwały granicę obowiązku szkolnego na coraz młodsze dzieci, ale zauważono, że nie są one jeszcze dostatecznie dojrzałe do tego, aby zacząć naukę w szkole. Land, w którym mieszka nasz maluch, określił wiek dziecka na sześć lat i sześć miesięcy, więc jako urodzony w lipcu, czyli po połowie roku, pójdzie do szkoły w Niemczech przepisowo jako siedmiolatek. 

Podobno we Francji do szkoły chodzą dzieci od trzeciego roku życia, bo tam nie ma przedszkola. Nie ryzykowałabym jednak stwierdzenia, że francuskie dzieci są inteligentniejsze od polskich. Analizując dokładnie sprawę wieku, w którym dzieci idą do szkoły, doszłam do wniosku, że to nie wiek, a to czego się dziecko ma nauczyć jest ważne. Ja poszłam do szkoły jako sześciolatek, po badaniu psychologiczno-pedagogicznym. Dokładnie miałam sześć lat i siedem miesięcy. Mój syn poszedł do szkoły programowo ze swoim rocznikiem jako siedmiolatek, ale będąc urodzonym w końcu grudnia, miał de facto sześć lat i osiem miesięcy. 

Nie jest ważne to, w jakim wieku dziecko idzie do szkoły, a to czego i w jaki sposób się uczy. Nie wiem czy pani Halinka, która uczyła dziecko od maluchów i ma autorytet wśród dzieci, gorzej nauczy dzieci w przedszkolu liczyć i czytać niż pani Ela ze szkoły. Na pewno dzieci mają inne środowisko do nauki, w pierwszym przypadku sala z dywanem i zabawkami, w drugim klasa z ławkami. Metody nauczania na pewno są podobne. Od dojrzałości i usposobienia dziecka zależy, czy będzie się czuło lepiej w szkole, czy w przedszkolu i należy rozpatrywać każdy przypadek indywidualnie.
Rozmawiając z matką dziecka chodzącego do szkoły Waldorffa w Zagłębiu Ruhry w Niemczech, ze zdumieniem dowiedziałam się, że jej dziecko dziesięcioletnie nie potrafi liczyć (mnożyć, dzielić, dodawać i odejmować) bo w szkole nie miało jeszcze takich zajęć z matematyki. Dzieci nie były zainteresowane tym tematem. W końcu takie są zalecenia neurodydaktyki, dzieci mają być zainteresowane i chcieć się uczyć.  Z drugiej strony można postawić moją koleżankę, która zaprowadziła na dodatkowe zajęcia z matematyki swoją czteroletnią córkę (niestety nie została przyjęta, bo nie potrafiła jeszcze pisać). Nasuwa się tutaj kilka wniosków. Po pierwsze, nauka to nie wyścig. Po drugie, rodzic wie najlepiej na co stać jego pociechę i sam musi wybrać pomiędzy swoją ambicją a dobrem dziecka. I po trzecie, nauka ma dzieciom sprawić przyjemność i przynieść efekty w postaci nabytych umiejętności, które im się przydadzą w życiu/rozwoju.
Inną sprawą jest rosnąca ilość uczniów ze zdiagnozowanym ADHD lub deficytem koncentracji. Z całą pewnością jest to efekt współczesnego wychowania dzieci, które spędzają coraz więcej czasu przed komputerem. Może należy się zastanowić nad tym, czy wpychanie ich w ramy szkolnego „ rygoru” przypadkiem w jeszcze większym stopniu ich nie unieruchomi i czy nie zwiększy się ilość uczniów z deficytami uwagi.
Wracając do naszego malucha, na razie przedszkole nie jest jego ulubionym miejscem, pomimo tego, że jest niemieckie, porządne, dostosowane do dzieci, grupa ośmioosobowa a sala do zabawy przestronniejsza niż ta w Polsce, sala z gokartami i piłeczkami do dyspozycji w przypadku zimnej i deszczowej pogody. Dziecko nawet nie wymawia tego wyrazu, mówi że chodzi do „Kinder”. Nauka jest ściśle związana z emocjami. Jeśli są negatywne, jak w tym przypadku, będzie mu ciężko opanować język.

środa, 26 sierpnia 2015

DYSFAZJA NA EMIGRACJI



W czasie pierwszych  czterech tygodni pobytu za granicą dziecko nie miało zbyt dużo możliwości do spotykania rówieśników. Dzielnica jest zamieszkała głównie przez emerytów i nie ma zbyt wiele dzieci w okolicy.
Całe zamieszanie związane z przeprowadzką i urządzaniem nowego mieszkania spowodowało, że dziecko nie ćwiczyło zbyt dużo głosek syczących. W efekcie wydaje się, że mówi bardzo niewyraźnie wymawiając słowa bardzo szeleszcząco np. pomoszy – pomocy, osza – osa, terasz –teraz, paszysz – patrzysz, szeba – trzeba, szynioszłem – przyniosłem, sionkasz – ściągasz,  take szoś -  takie coś, ja si pojem – ja ci powiem. Z drugiej strony muszę zauważyć, że rodzice w ogóle nie widzą żadnej zmiany. Dla nich dziecko mówi zrozumiale, więc byli zdziwieni moimi uwagami i jeszcze raz się okazało, że jednak regularne ćwiczenia mowy są podstawą.
Inne dosyć charakterystyczne dla małego słowa to:
Titiziol –telewizor
Tekaj – czekaj
Foje – twoje
Chziaposiąg – chodź na pociąg (jest wymawiane jako jedno słowo)
Wuolel – rower
Dimo –zimno
Otolyć – otworzyć
Śmieci się – zmieści sie
Lebondo – nie wolno
Dzi – drzwi
Basia – babcia
Makmił – macqueen
Siuna – chmura
Wspominałam już o własnych nazwach, które dziecko nadało kilku przedmiotom i pozwoliliśmy mu na używanie ich. Jedną z nich były taptaki, czyli nożyczki. W czasie ostatniej wizyty mały, który uwielbia ciąć, poprosił o noszynki, co nie zostało przez nas zrozumiane. Powtórzył kilka razy, aż wreszcie wrócił do swojej nazwy „daj mi taptaki”. Czasami mam wrażenie, że ten pięciolatek jest bardziej zainteresowany rozwojem i poprawą swojej mowy, niż jego dorośli rodzice.
Dzieci uczą się najlepiej w czasie zabawy. Mogłam to zauważyć w czasie zabaw małego z czteroletnią sąsiadką. Dzieci huśtały się na huśtawce i wykrzykiwały słowa, które ja im mówiłam. Myślę, że uczenie poprawnej wymowy w interakcji z innymi dziećmi i w środowisku naturalnym dla dziecka powinno być częścią terapii logopedycznej. Dziecko samo w gabinecie z dorosłą osobą zachowuje się uważniej i inaczej niż w codziennym życiu. Poniżej link do artykułu o tej  tematyce.